Bartek Andrzejewski

13582148_1070965949641010_6699440132005122479_oOd dziecka narażony byłem na uwodzicielskie działanie muzyki ? tata jest gitarzystą i wielkim fanem rocka i bluesa. Z tego też powodu od najmłodszych lat oswajałem się z dźwiękami Queen, Aerosmith, Stevie Raya Vaughana, Joe Satrianiego, Led Zeppelin czy Free. Z siostrą przebieraliśmy się nawet za naszych muzycznych idoli i dawaliśmy ?koncerty? ? Kiss wiedli tutaj prym.

Przez lata kształtowało się we mnie zamiłowanie do szeroko pojętej muzyki rockowej, nie potrafiłem jednak zdecydować się na wybór instrumentu; najbliżej leżała gitara, których w domu zawsze było dużo, ale od zawsze miałem dziwną słabość do perkusji. Podobały mi się różnorodne zestawy, ich dźwięk, wygląd perkusisty machającego rytmicznie rękoma i nogami; wyglądało to dla mnie jak jakaś doskonała maszyna, lokomotywa ? chciałem być tą lokomotywą.

Zacząłem późno, bo dopiero w wieku 17 lat. Szybko jednak pojąłem podstawy i zacząłem grać w ?hmm? goth-metalowym(?) zespole Catharsis. Pokochałem granie koncertów. Byłem później członkiem kilku innych kapel, z których należy wymienić blues-rockowy Proceder, hardrockowy Neutral Noise z udanym albumem ?Little Garden?, a także ?szkołę życia? – Heldorado, gdzie na castingu przesłuchiwał mnie nasz obecny basista ? Krzysiu Ratke. Szok!

W międzyczasie obserwowałem rozwój mojego kuzyna, Kuby. Skubaniec, fajnie grał. Ten rozwój był jednak tak błyskawiczny, że coś przeoczyłem – trafiliśmy z Krzysiem na jego koncert ? tylko on z gitarą. Ktoś, podpity wrzeszczał z tłumu ?Dżeeeem, Dżeeeeeem!!?, a potem, konkretniej ? ?Zapal Świeczkę!?. Kuba na to – ?nie mam zapalniczki?- i zaczął grać swój kawałek. Nagle był świetny! Wiedzieliśmy, że chcemy z tym gościem coś stworzyć ? no i gramy.

Gdyby nie wsparcie rodziny i przyjaciół miałbym o wiele cięższą drogę do celu, jakim było dla mnie realizowanie marzeń związanych z bębnieniem. Celu, który można gonić bez końca, bo dzięki graniu, podróżom, ludziom ? cały czas się zmienia, pozostając nieuchwytnym.

?The chase is better than the catch? ? Lemmy Kilmister